25 godzin na dobę, czyli jak skutecznie wykorzystać czas

Czas przyspiesza. Niewątpliwą zresztą zaletą nowoczesności jest szereg alternatyw, którymi można wypełnić swój dzień - ale przecież coraz częściej wydaje się, że jest ich zbyt dużo, że nie sposób zmieścić wszystkich opcji w ograniczonym czasowym budżecie.

To tylko częściowo prawda. Oczywiście, nie w każdym aspekcie daje się harmonijnie połączyć karierę, osobisty rozwój i pasję. Odkrycia psychologów wskazują jednak, że umiejętne zaplanowanie czasu - związane z jednej strony z wysoką samodyscypliną, z drugiej: z elastycznością i gotowością na zmiany – pozwala w ciągu dnia zrealizować dużo większą liczbę zadań. Być może pierwszy rzut oka na całe zagadnienie zniechęca. Mało jest wszak powodów, dla których mielibyśmy się godzić na automatyzację naszego życia, prowokowaną presją korporacyjnych interesów. To jednak fałszywe wyobrażenie. Pracy zawodowej nie da się uniknąć: ale właściwe rozłożenie jej w czasie pozwala zarówno na personalny rozwój, jak i na realizację prywatnych pasji. Finalnie zwycięzcą zawsze okazuje się jednostka.

Wszyscy chyba mieliśmy kiedyś do czynienia z urzędowo przygotowanym rozkładem tygodnia pracy. Ściśle zhierarchizowane bloki zadań szczelnie wypełniają kolejne tabele: „8:00 – 12:00: spotkania z klientami, 12:00-12:15 przerwa na kawę, 12:15-16:00 opracowanie dokumentów służbowych”... przyzwyczailiśmy się do takiego trybu planowania chyba zbyt mocno. Fakt, że inaczej ciężko zorganizować pracę dużej instytucji. Gorzej jednak, gdy podobne schematy przenosimy do codziennego życia. Przebieg każdej godziny potrafi być zaskoczeniem – stąd tak ważna jest elastyczność, by potrafić poukładać w całość wszystkie fragmenty upływającego czasu. Czy to oznacza, że planowanie działań jest błędem? Absolutnie nie. Plan jest niezwykle istotny: ale coraz częściej musi stawać się przede wszystkim zbiorem postulatów, które będą zrealizowane w dogodnym momencie. To – wbrew pozorom – trudne zadanie. Konieczne jest silne przekonanie o potrzebie realizacji danego celu, pozwalające dyscyplinować podejmowane działania i dopasowywać je do przebiegu dnia. Plan nie może już przypominać tabeli, musi być płynny i poddawany bezustannym korektom. Bardzo łatwo wypaść z właściwego rytmu - sporo trudniej wrócić.

Doświadczenie i trendy na rynku pokazują, że przynajmniej od kilku lat gwałtownie rośnie zainteresowanie szkoleniami z zakresu zarządzania sobą w czasie. Życie przyspiesza i często wydaje się, że nie radzimy sobie z realizacją wszystkich zadań, które są nam stawiane. Codzienność potrafi stawać się niepokojącą mantrą: pobudka, praca, telewizja, kąpiel, sen... w piątek piwo. Wydaje mi się, że tęsknimy za możliwością spełniania marzeń, ale brakuje nam odwagi oraz ochoty, by zdobywać na nie czas. A przecież nowoczesne narzędzia szkoleniowe są doskonałą metodą, by ten czas zdobyć. Cieszy, że zrozumienie tej możliwości staje się coraz powszechniejsze. Szczególnie, że umiejętne dysponowanie własnym czasem przekłada się na wszystkie płaszczyzny codziennego życia. W pracy zawodowej odpowiednie wykorzystanie czasu gwarantuje wzrost zadowolenia z osiąganych celów – a przecież to zawsze ciągnie za sobą również zadowolenie kierownictwa. W życiu osobistym więcej czasu to więcej pasji, więcej energii, lepsze relacje z bliskimi, rosnący spokój... sami siebie oszukujemy, jeśli rezygnujemy z hobby na rzecz „odpoczynku”. W odpowiednio ułożonym dniu i na jedno, i na drugie jest czas. A przecież i odpoczynek po satysfakcjonujących zajęciach smakuje lepiej.

Od czego należy więc zacząć? Najważniejsze jest eliminowanie ze swojego codziennego życia przestojów. Zbyt wiele elementów zwyczajnie pożera nasz czas: Internet, telewizja, drzemki, jedzenie... nie idzie jednak o to, by kompletnie je wykluczyć. Raczej o to, by uczynić je integralną częścią szerzej zakrojonego planu. Internet – owszem, ale tylko wtedy, gdy jest on odpowiedzią na konkretną potrzebę, a nie środkiem bliżej nieokreślonej rozrywki. Podobnie z telewizją. Jasne, warto mieć kilka ulubionych programów, które na swój sposób organizują przebieg dnia – ale lepiej skupić się na tych tytułach, niż z rosnącą nudą przełączać kolejne kanały. Trzeba też zadbać o regularnie powtarzające się zajęcia, wokół których buduje się resztę planów. Czwartkowy basen nie tylko pozwoli utrzymać się w dobrej kondycji, ale będzie także tym punktem w topografii kalendarza, od którego można poprowadzić ścieżki do innych zajęć. Inna sprawa, że w finalnym rozrachunku kluczową zawsze pozostaje jednak zdolność mobilizacji i wykorzystania każdej nadarzającej się okazji, by tym lepiej zagospodarować swój wolny czas.

aktualnosci zobacz wszystkie
Kreatywność to towar deficytowy.
wiecej