Jak tłumaczymy zachowanie ludzi

Znane i nieznane historie...

Podczas rozgrywek Pucharu UEFA pewien włoski zawodnik zarumieniony ze złości wrzeszczy na piłkarza drużyny przeciwnej. Ten ostatni stoi spokojnie i kręci głową z dezaprobatą patrząc z wyższością na nerwusa. Większość widzów podziwia opanowanie Hiszpana i dziwi się wybuchowi gniewu Włocha. Ten to nie potrafi się kontrolować. Wie, że przegrywa, więc cóż, musi jakoś się wyżyć. Agresywny!

Handlowiec nie wysłał na czas oferty do Klienta. Kierownik handlowy od razu pomyślał o rażącej niesolidności członka swojego zespołu.

Podczas nieformalnego spotkania pracowników dyskutuje się o zakupie na własną rękę dystrybutora z wodą mineralną. Lwia większość kolegów bez wahania kładzie na stole pieniądze opłacające pierwszy miesiąc dzierżawy. Wyłamał się Michał. Pewnie skąpcowi nie zależy na grupie. Zresztą to bardzo wygodne – inni za niego zapłacą – pomyślało z goryczą kilkoro współpracowników.

Menedżer działu sprzedaży spóźnia się na zebranie. Kierownik wymaga odpowiedzialności i sumienności od innych - sam będąc niechlubnie niepunktualnym. Nie szanuje ludzi - oto jasny sygnał dla oczekujących na niego podwładnych.

W rzeczywistości jednak…

…Przez cały mecz Hiszpan ciągnął bezkarnie Włocha za koszulkę. Co więcej, gdy znalazł się w pobliżu „Nerwusa” cicho i jadowicie obrażał (bez powodu!) rodzinę przeciwnika, by wyprowadzić go z równowagi.

…Handlowiec przez całe popołudnie nie miał Internetu – ot, problemy u dostawcy. Jakby tego było mało, zepsuł się skaner – co się nigdy wcześniej nie zdarzało!

…Michałowi było bardzo przykro, że nie mógł dołożyć się do zakupu dystrybutora. Niestety, miał ostatnio bardzo dużo wydatków, zapożyczył się też u znajomych. Nie chciał nowych długów. Ponadto wiedział, że nie może pozwolić sobie na nowe comiesięczne zobowiązania pieniężne.

…Menedżer jadąc skrótem do pracy (obiektywnie krótsza droga, ale jakość nawierzchni pozostawiała wiele do życzenia) złapał gumę. Wyszedł na poboczu z auta i pochylił się nad przebitą oponą. Pech chciał, że z przedniej kieszeni koszuli wypadł mu na ulicę telefon komórkowy. Rozległ się trzask pękniętego ekranu komórki. Menedżer nie miał jak zadzwonić  do firmy.

Naiwni badacze rzeczywistości...?

Ludzie wokół nas nie chodzą z przylepioną do czoła etykietką z wypisanymi motywami swojego zachowania czy też informacjami na temat skomplikowanego życia wewnętrznego.

Ludzie mają tendencję do tłumaczenia zachowania innych w taki sposób, iż pomniejszają wagę czynników sytuacyjnych (złapanie gumy, awaria telefonu), a skupiają się na czynnikach wewnętrznych człowieka (niepunktualny ważniak!). Nadajemy sens czyjemuś zachowaniu, rozszyfrujemy motywy postępowania, biorąc pod uwagę cechy osobowości lekceważymy (całkowicie lub w znacznym stopniu) siły sytuacyjne! Zjawisko to w psychologii nazywane jest „podstawowym błędem atrybucji”. Przez niego właśnie często przykleja się niesłuszne etykietki „leniwy”, „agresywny”, „głupiutki”…

Powszechną i niestety, niezwykle brzemienną w skutkach, wariacją tego zjawiska jest „krańcowy błąd atrybucji”. Już sama nazwa sygnalizuje poważne konsekwencje. Mamy z nim do czynienia wtedy, gdy interpretujemy zachowanie całej grupy ludzi z pominięciem okoliczności życiowych – słowem: wszelkie przesłanki sytuacyjne są bez znaczenia. Dlatego właśnie stereotypy i uprzedzenia są tak powszechne i zdradliwe!

Jeśli wyrobimy sobie negatywne zdanie o danej grupie ludzi popełniając wcześniej krańcowy błąd atrybucji – wtedy każdy przedstawiciel wspomnianej grupy będzie obciążony skutkami błędu. Co więcej, nawet jeśli przedstawiciel grupy zachowa się w sposób niestereotypowy, zaskakujący, wtedy i tak ludzki aparat psychiczny z łatwością sobie poradzi - angażuje nieograniczoną wyobraźnię tłumacząc sobie, że dana osoba/społeczność w rzeczywistości jest inna, tylko teraz się wyjątkowo kamufluje ze swoim prawdziwym „JA”.

Skąd się biorą takie zniekształcenia w spostrzeganiu przyczyn zachowania innych ludzi?

Odpowiedź jest bardzo prosta: bo tak jest łatwiej, szybciej. Automatyczne reagowanie nie wymaga od nas wysiłku. Ludzie z natury są „oszczędni poznawczo”, tzn. jeśli obserwujemy zachowanie danej osoby, to nasz aparat spostrzeżeniowy traktuje ją jako aktora, który sam steruje swoim zachowaniem poprzez swą osobowość.
Opisane powyżej dwa błędy w interpretacji zachowań ludzi są podstawą góry lodowej. Do wierzchołka jeszcze daleko.

Kolejność ma znaczenie, czyli efekt pierwszego rzutu oka

Magda z działu sprzedaży potajemnie szuka nowej pracy. Wzięła dzień wolnego, by udać się na rozmowę kwalifikacyjną do innej firmy. Następnego dnia koleżanka z boksu obok konspiracyjnie zapytała Magdę jak było. Kobieta napisała przyjaciółce krótkiego maila, w którym streściła przebieg spotkania. Do opisu pani psycholog, która przeprowadzała rozmowę rekrutacyjną, Magda użyła następujących przymiotników:

"Chłodna, dociekliwa, inteligentna, bystra, ładna."

Naturalną reakcją przyjaciółki na tego typu opis jest utworzenie negatywnego obrazu rekrutorki.

Co ciekawe, wyniki licznych eksperymentów pokazują, iż gdyby te same przymiotniki zostały przedstawione w kolejności: ładna, inteligentna, bystra, dociekliwa, chłodna, to byłaby o wiele większa szansa na pozytywną ocenę osoby prowadzącej rekrutację.

To jest właśnie błąd pierwszego rzutu oka. Polega on na tym, iż informacje, które odbieramy jako pierwsze, są często dla nas najważniejsze i kluczowe dla późniejszej oceny człowieka. Pierwsze wrażenie przy spotkaniu nowej osoby tworzy się podczas 10 początkowych sekund!    Co więcej, wszelkie dalsze informacje odbiegające od pierwotnie zakotwiczonego wyobrażenia będziemy zniekształcać tak, by pasowały do pierwszego „rzutu oka”. Przewrotne, prawda? A jakie złudne.

Wszystko złoto, co się świeci, czyli efekt aureoli

Poczucie humoru jest dla Kierownika X niezwykle ważną cechą. Jeden z nowych handlowców w jego zespole jest niezwykle dowcipny i zabawny. Kierownik X sądzi więc, że handlowiec ten posiada również inne pozytywne cechy takie jak: inteligencję (przecież, żeby zrozumieć Monty Pythona trzeba być inteligentnym!) czy empatię (jak genialnie parodiował Nicholasa Cage’a!). Innymi słowy, X otacza handlowca ciepłymi emocjami - aureolą o znaku jak najbardziej plusowym, mimo iż nie otrzymał konkretnych dowodów co do inteligencji czy empatii nowego handlowca.

To jest właśnie efekt aureoli. Gdy naszą uwagę przykuje jakaś konkretna (nieobojętna dla nas!) cecha, to wtedy tworzymy obraz danej osoby na podstawie właśnie tej cechy. Przypomina to uparte przyklejanie podmiotowi etykietek o biegunie bliźniaczym do wyjściowego.

Czas na powrót do przeszłości i na sztampowy przykład prosto ze szkoły podstawowej, który każde z nas z pewnością miało okazję zaobserwować: nauczyciele faworyzują dobrych uczniów, którzy mimo oczywistych potknięć „prześlizgiwali się” na opinii, zawsze spadając na cztery łapy. Mimo podpalania papierosów za świetlicą czy podstawiania nogi pierwszakom, coroczne świadectwa z paskiem są prawdziwą dźwignią opinii grona o piątkowym uczniu.

Efekt aureoli działa też w drugą stronę. Jeśli zaobserwowana, ważna dla nas cecha wewnętrzna jest negatywna, to analogicznie – przypisujemy podświadomie danemu człowiekowi inne właściwości o znaku, jak łatwo się domyśleć, minusowym. Gdy jesteśmy szczególnie wrażliwi na wysoką kulturę osobistą, intensywnie przepychająca się kobieta w zatłoczonym autobusie automatycznie staję się dla nas niesympatyczna, głupia i ważniacka… 

Szatańsko zdradliwy ten efekt aureoli, nieprawdaż?

Raz na scenie, raz na widowni, czyli efekt aktora i widza

Słynne powiedzenie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” w prosty sposób świetnie ilustruje efekt aktora i obserwatora. Zjawisko to jest silnie związane z opisywanym w pierwszej części artykułu podstawowym błędem atrybucji.

Gdy obserwujemy zachowanie drugiego człowieka (jesteśmy jak widzowie w teatrze) mamy tendencję do tłumaczenia jego postępowania z pominięciem sytuacji życiowej (mężczyzna w czarnym Daewoo przejechał na czerwonym świetle skrzyżowanie. Pierwszą myślą otaczających go kierowców na drodze jest „nienormalny, narwany, agresywny, impulsywny, niecierpliwy wariat etc”).

W momencie, gdy to samo zachowanie dotyczy nas, znajdujemy się w centrum zdarzeń jak aktorzy na scenie – tłumaczymy sobie swoje zachowanie z naciskiem przede wszystkim na kontekst sytuacyjny (przejeżdżam na czerwonym świetle, bo muszę szybko wiedzieć, co się stało z moją żoną. Czemu znalazła się w szpitalu, jak się czuje!?? Ponadto długo nie potrafiłem dostrzec czerwonej sygnalizacji – coś dziś wyjątkowo oślepiająco biją promienie słońca po szybie!). Psychologie nazywają to fachowo dokonywaniem atrybucji sytuacyjnych. Kiedy z widza tego samego zachowania, stajemy się aktorami - jesteśmy skłonni upatrywać przyczyn zachowania właśnie w świecie zewnętrznym. Parafrazując znane przysłowie - wraz ze zmianę punktu siedzenia, zmienia się diametralnie punkt widzenia…

Sukcesy i porażki, a ocena samych siebie

Na zakończenie jeszcze słowo o tym jak i - co najważniejsze – „gdzie” spostrzegamy przyczyny naszych porażek i sukcesów.

Ileż to razy słyszy się studentów, którzy narzekają po oblanym egzaminie na nieprzejednanego wykładowcę, źle prowadzone ćwiczenia, brak książek w bibliotece, wadliwą klimatyzacją w auli, rozpraszające słońce za oknem... Co ciekawe, studenci, którzy szczęśliwie zdali (ten sam) egzamin przypisują często swój sukces dobremu przygotowaniu, właściwej koncentracji, opanowaniu stresu. Nawet, jeśli nie mówią tego otwarcie, to jednak podświadomie dokonują atrybucji wewnętrznej. Ludzie z natury najczęściej przypisują porażki sytuacjom życiowym, a sukcesy – siłom wewnętrznym.

„Nie istnieją kłamstwa, są jedynie zniekształcone prawdy…” (B. Spinoza) - słowo na zakończenie

Nie pokuszę się o stwierdzenie, że: „tacy zawsze jesteśmy”. Pozostaje jednak refleksja, iż „coś w tym faktycznie jest”… Prawda? Człowiek jest niezwykle skomplikowanym aparatem psychicznym, na który wpływa mnóstwo czynników zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Nie jesteśmy zniewoleni popełnianiem non stop tych samych błędów. Zarówno naukowe eksperymenty jak i zwykłe życiowe obserwacje pokazują jednak, że występuje taka, a nie inna tendencja w percepcji drugiego człowieka czy grupy osób. Często jesteśmy podatni na ekspozycję efektów aktora i obserwatora czy efektu aureoli… Orężem walki z błędami atrybucji jest świadomość . Świadomość wszystkich tych procesów i wreszcie samoświadomość – autorefleksja na tym jak my sami reagujemy w sytuacjach, w których aż się prosi o snucie automatycznych, naiwnych teorii rzeczywistości…  

Bibliografia:
•    Friedrich Forsterling: „Atrybucje. Podstawowe teorie, badania i zastosowanie.”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005.
•    Neuberg L. Steven,  Kenrick T. Douglas: “Psychologia Społeczna. Rozwiązane tajemnice.”,  Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk, 2002.

aktualnosci zobacz wszystkie
2018-06-21
Dołącz do nas! Poszukujemy STAŻYSTY/STAŻYSTKI Zapraszamy do aplikowania
wiecej
aktualnosci zobacz wszystkie
Podczas rozgrywek Pucharu UEFA pewien włoski zawodnik zarumieniony ze złości wrzeszczy na piłkarza drużyny przeciwnej.
wiecej