NLP czarodziejska różdżka

Programowanie neurolingwistyczne to... nie czarodziejska różdżka wycelowana w naszą świadomość po to, by nadać nam jakieś magiczne zdolności, lecz  –  sięgając po terminologię muzyczną –  batuta, która w rękach wytrawnego „coacha-dyrygenta” potrafi wydobyć z naszego umysłu – „instrumentu” percepcji – autentyczne, przypisane nam odgórnie możliwości.

„Magia nie istnieje, są tylko magicy i ludzka percepcja” m.in. takie oto słowa  kreślą,  rozpoczynając swoją rozprawę NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego,  Joseph O? Connor i John Seymour  – cenione autorytety w dziedzinie programowania neurolingwistycznego, uczniowie samego Johna Grindera i Richarda Bandlera twórców tejże niezwykle popularnej dziś dyscypliny.

Podkreślmy – dyscypliny, bowiem NLP, mimo iż cieszy się obecnie coraz większym zainteresowaniem (o czym może świadczyć liczba odpowiedzi na oferty firm szkoleniowych przeprowadzających kursy z zakresu programowania neurolingwistycznego), nadal w świadomości sporej części społeczeństwa europejskiego funkcjonuje ono jako „coś” z pogranicza quasi-nauki czy wręcz iluzji.

Jako przyczynę takiego stanu rzeczy można wskazać m.in. na powszechną do niedawna dostępność do uzyskania – w postaci wszelakiego rodzaju certyfikatów – „uprawnień NLP”,  niejednokrotnie nadawanych kursantom tylko na podstawie uczestnictwa w bloku spotkań poświęcanych temu zagadnieniu. Nic przeto dziwnego, że pojawiło się w tym zakresie wiele nadużyć, co w rezultacie doprowadziło do powszechnego funkcjonowania zakłamanego wyobrażenia o tej, mającej wszelako jak najbardziej rzetelne i naukowe podstawy, koncepcji.

NLP narodziło się w środowisku akademickim University of California w Santa Cruz, a jego twórcami byli – docent lingwistyki oraz student psychologii, którzy na podstawie obserwacji metod stosowanych przez dwóch czołowych psychoterapeutów Fritza Perls?a i Virgini Satir oraz cenionego hipnoterapeuty Miltona Ericsona, pragnęli zidentyfikować model skutecznego wywierania wpływu na zachowania ludzkie, wchodzący poza obręb psychoanalizy czy szeroko rozumianej terapii.

Ich trud badawczy został uwieńczony powstaniem teorii, głoszącej, iż bodźcem do wszelkich naszych świadomych i nieświadomych zachowań jest nasza percepcja zmysłowa – aktywność intelektualna i cielesność są komplementarne. W dalszej kolejności autorzy NLP wykazali, iż każda jednostka posiada odrębny sposób empirii, uzależniony od stosowanych przez nią „filtrów poznawczych”. Jako główny „filtr” wyszczególnili tu system językowy, określając go także jako najważniejsze narzędzie komunikacji społecznej. Na koniec zaś dowiedli, iż osiągnięcie konkretnego celu wymaga od nas doboru właściwych środków reagowania. Tak oto – w dużym stopniu upraszczając – narodziło się programowanie neurolingwistyczne – nie żaden cud czy szarlataneria, jak chcieliby poniektórzy, a „rodzone dziecko” psychoanalizy.

Dużą niekonsekwencją byłoby jednakże postrzegać NLP jako dziedzinę stricte akademicką, nieprzystającą do rzeczywistości tej z dala od  sal wykładowych. Programowanie neurolingwistyczne – co trzeba bardzo wyraźnie podkreślić – ma charakter interdyscyplinarny. Jest ono przydatne zarówno w psychoanalizie, jak w  metodyce nauczania czy nawet marketingu. Możliwości zastosowania tej teorii jest nieskończenie wiele. W głównej mierze uwarunkowane jest to faktem, iż NLP jest wiedzą praktyczną, a tym samym dostępną właściwie każdemu, kto pragnie zgłębić jej nie tak znowu skomplikowane tajniki.

Wypracowanie w sobie umiejętności  konstruktywnego myślenia (ukierunkowanego na cel), czy efektywnego komunikowania się, co jest ostatecznym efektem stosowania tegoż modelu, wymaga wyłącznie chęci i otwartego myślenia, bowiem – przytaczając ponownie słowa Josepha O? Connora i Johna Seymoura – „Jest łatwiej ruszyć ku czemuś, czego chcesz, niż do czegoś, czego nie chcesz. Tym niemniej nie możesz podążać ku czemuś, jeśli nie wiesz, co to jest.”

Niech to właśnie zdanie posłuży za podsumowanie powyższych rozważań i zarazem radę dla tych, którzy pragną korzystać z NLP, nie do końca zdając sobie sprawę z jego głównych założeń.

Programowanie neurolingwistyczne, to nie czarodziejska różdżka wycelowana w naszą świadomość po to, by nadać nam jakieś magiczne zdolności, lecz  –  sięgając po terminologię muzyczną –  batuta, która w rękach wytrawnego „coacha-dyrygenta” potrafi wydobyć z naszego umysłu – „instrumentu” percepcji – autentyczne, przypisane nam odgórnie możliwości.

aktualnosci zobacz wszystkie
2017-08-03
Wakacje to czas odpoczynku ale i intensywnej pracy. W ubiegłym tygodniu pozytywnie przeszliśmy audyt
wiecej
aktualnosci zobacz wszystkie
Jeżeli chcesz wiedzieć, jakie elementy odgrywają decydującą rolę przy wywieraniu korzystnego pierwszego wrażenia
wiecej